Mimo, że klasa I La jest klasą o profilu prawnym, nie brakuje nam talentów artystycznych. W tym dziale będziemy publikować różne utwory napisane
przez uczniów I La. Zapraszamy do czytania i tworzenia! :)
Nasze (po)twory ;]
Wiersz stworzony był na potrzeby konkursu ;]
(Miłości różne bywają)
miłości różne bywają – mówiłeś
jedne za rękę parami chodzą
otulone ciasno szalikiem
w jesienne południe
pamiętam jak inne było nasze uczucie
przeładowane emocjami
utopione w kubku kawy wątpliwości
i może coś więcej
dobrze wiedziałam
jak bardzo niepotrzebne są słowa
zbędne i fałszywe
bo to tylko słowa -
nigdy nie powiedziałeś że mnie kochasz
miłości różne bywają – wiem
romantyczne, nieszczęśliwe, bolesne
a nasza była po prostu inna
i dobrze nam z tym było, prawda?
a całą naszą historię
i oddech każdy i czyny
to jedno uczucie tłumaczy
nieodpowiednie może i śmieszne nawet
może szalone
dziwne i nieprzyzwoite może
ale prawdziwe
Makabra
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Uczucie bez znieczulenia, Czeki bez pokrycia.
300 kilometrów w oddali, serce się płonie i pali
Może i zabrzmię jak Kali, bo w słowniku polskim nie dali,
Takich słów, by opisać znów, ten stan manii.
To uczucie tak wielkie, jak na obrazach Stalin,
Elitarne jak Warmia, w swej istocie i skali.
Jestem jednym z tych, co jak skała.
Stała niewzruszenie, wbita w ziemię.
Byłem jak góra, ze szczytem skrytym w chmurach.
Cały ja i moja duma, serce okute, swoją nieczułości zbroją,
Którą stroją szlachetne kamienie.
Byłem głupi, teraz już wiem i jestem pewien,
Otrzymanej miłości na nie za nic nie wymienię.
I Ty się nie opieraj, bo taka siła nie istnieje,
Nie powstrzymasz cyklonu, on Cię porwie i przewieje.
Teraz znalazłem sens, sedno tych słów
Znów jestem gotowy jak przed laty
A Ty? Dążysz w życiu do czegoś?
Nie próbując nie zmienisz niczego.
Więc dlaczego się boisz? Co to za paraliż?
Najwyżej się spalisz, dobrze wiedzieć co tracisz.
I wiem, że zaboli. Nie ważne, on czy ona.
Głowa do góry, płacz ucisz.
W końcu to na błędach się uczysz.
Dlatego śmiałych ludzi sobie cenię, tak powinno być,
Choć mentalności ich nie zmienię, jesteśmy po to by razem iść
Wieczorem w stronę słońca, nie bojąc się oparzeń
W stronę swoich marzeń, tak szybko wschodzących,
Niknących, bo już wkrótce czeka praca.
To jest jedyna szansa,
Więc dysponuj dobrze czasem, chwyć za ster.
Przecież młodość nie powraca,
Nie popłaca niepewność siebie.
Moja rada?
Po prostu podejdź i zagadaj.
Dasz radę, jestem tego pewien.
Opowiem Ci historię. Smutną pewnie.
Znałem kiedyś parę stworzoną dla siebie,
I choć niepotrzebnie zwlekali,
Za moim pośrednictwem, szybko się poznali.
Radości w oczach nie skrywali, po prostu nie mogli.
Zakochani od razu, każdą chwilę razem spędzali.
Nierozłączni jak Trójca Święta,
On dał jej klucz do serca, ona cała się poświęca.
300 kilometrów w oddali, serce się płonie i pali,
Płomień, który się tli i jak świeca przy balii,
Tak gorące, a gasnące przy pierwszej fali.
Czy to uczucie, na które wszyscy czekali?
Miłość zgasła, nic ich nie ocali…
Wszystkim problemom sprostali, wierności dotrzymali,
Jednak próby czasu nie przetrwali.
Kiedyś we dwoje, dziś zostali sami.
Nie pamiętali, jak razem czas spędzali,
Śpiewali, tańczyli, z lekcji się urywali,
On patrzył na nią, ona biegła za nim.
Byli szczęśliwi, dziś jedno drugie rani.
Oboje po tym upadku się nie pozbierali.
Kiedyś dla siebie przeznaczeni,
Dziś kochankowie zapomniani.
Julia się puszczała, Romeo na pełnej bani.
Byli wysoko, więc nisko upadli.
Chociaż wpadli sobie w oko, ich związek zniszczył czas.
Nie mamy na to wpływu, żyje się tylko raz,
Nie bój się przygód. Teraz masz swój czas.
Uczucia bez znieczulenia, są jak Czeki bez Pokrycia,
Nie dostaniesz gwarancji, do transakcji życia.
I tak to już bywa, Drodzy Kochani.
Możecie być szczęśliwi, albo rozczarowani.
300 kilometrów w oddali, moje serce gaśnie.
Stygnie kawał stali.
Co z jej życiem pytacie? Jej życie się wali.
Dziewczyna z sercem, jak beton, lecz była świetną kobietą,
Jak nie umiesz żyć z inną, to zostań poetą.
Stal i beton…
Maksymilian z Wrocławia
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zatruty Książe
a gdyby ktoś zapytał
co mam odpowiedzieć?
odchodzisz bezszelestnie
nic nie mówisz i zostawiasz mnie samą
jak księżniczkę z pięknej baśni
ja ciągle czuję zapach twoich perfum
i te ciepło dłoni
jesteś jak zatruty Książe
nie wiem jak inaczej to wyjaśnić
nie nazwę tego miłością bo za bardzo boli
i chyba widujemy się za rzadko
ja tylko umieram kiedy cię widzę
nic więcej
i tak zasypiam trzymając w dłoni
kosmyk twoich włosów
upajając się mroźnym powietrzem
nie widzę i już nigdy nie zobaczę
bo znowu odszedłeś i zostawiłaś mnie samą, prawda?
ale nikt nie mówił że będzie łatwo
muszę ci wybaczyć nawet jeśli nie wiem jak
i w gruncie rzeczy nie wiem za co
Makabra
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Apogeum
w życiu jestem tylko statystą
całkiem nieistotnym elementem wszechświata
gdyby nie ja byłby ktoś inny
i wszystko zostałoby w porządku
niepotrzebnie jest myśleć inaczej
jestem tylko i aż twoja
to jednocześnie tak mało i tak wiele
zależnie od tego jak na to patrzeć
jesteś tak daleko ode mnie
nawet kiedy nasze dłonie ocierają się o siebie -
i nie warto tego analizować
jestem tylko drobną częścią świata
której nawet nie dostrzegasz
nie zaglądasz w siebie tak głęboko
pewnie jestem gdzieś na dnie twojego serca
i nie ma powodu dla którego miałoby się to zmienić
po prostu jestem ni mniej ni więcej
i nawet nie mam pewności czy byłabym bardziej
gdyby było inaczej niż jest
Makabra
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Płonąca żyrafa
Płonące żyrafy zwykle nie chodzą ulicami
Nie ot tak
I nie zwyczajnie
Choćby ze względu na wyniosłą szyję
I ten cudowny korowód płomieni
Malutki człowieczek przy takiej żyrafie
Maleje jeszcze bardziej (jak to możliwe nie pytaj)
A żyrafa ma to do siebie
Że lubi na wszystko patrzeć z góry
Nie widzi jak ją człowieczek…kocha
Pierwotne libido powiadasz
I na papierze podajesz wyjaśnione
Czarno na białym i wspak
Znaczenie psychoanalizy Freuda
Kobieta z twarzą owiniętą chustą (nie chcę by ktokolwiek mnie oglądał)
Rozumie najlepiej sens słów serce nie sługa
I kto jej zabroni darzyć uczuciem kule
Pootwierała szuflady upcha je tam wszystkie
By nikt ich nigdy nie rozdzielił
To nic że tak dziwnie wyglądamy na zewnątrz
Tym bardziej od środka
Machnijmy na pożegnanie przekonaniu czystości
Łączy nas wszystkich jedno
I na papierze ci pokazuję
Znaczenie psychoanalizy Freuda
Makabra
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Byłam księżniczką
mówią, że byłam księżniczką
w królewskim dworze
w odcieniach różu
falbaniaste rękawy sukni
czasami wspominają księcia
na białym ogierze
z krwawym zachodem słońca
na ogromnych obrazach
córeczko, tutaj tańczyłaś
na pamiątkę zostawione
twoje złote pantofelki
i wspomnienia w szkatułce
mama nigdy nie kłamie
księżniczki nie powinny rozumieć
dlaczego pamiętają inaczej
zniszczone koszulki po starszym bracie
różowe
różowe siniaki na twarzy
król ojciec był zawsze surowy
(surowy do nieprzytomności)
uwierz, kochał cię w głębi serca
mama nigdy…
…mama czasami kłamie